Pieprzowiec syczuański

czerwca 29, 2016
Witam!

Mam nadzieję, że pamiętacie o pieprzowcu syczuańskim (Zathoxylum simulans), który w zeszłym roku zakwitł i dał mi owoce. Po tym wydarzeniu i ataku szkodników był chyba tak wyczerpany, że w tym roku nie pojawiły się kwiaty. Szczerze powiedziawszy, myślałam że postanowił mnie opuścić i uschnąć, zwłaszcza że wiosenny start raczej nie był zbyt szybki. 

Na szczęście obecnie rozwija się bardzo ładnie i w sumie w podobnym tempie co pozostałe moje azjatyckie rośliny, na przykład morwa biała (która zwykle startuje ostatnia).


Ogólnie pieprzowca mam już dwa lata, zimowałam go dwa razy. Teraz pewnie ma około sześciu lat. Zimę spędza w chłodnym garażu w oknie południowym, a lato na zewnątrz. Na upartego mogłabym próbować uprawy w gruncie, ale boję się, że przemarznie, dlatego razem z całym stadem stoi w doniczkach. 

W tym roku jeszcze nie zaatakowały go żadne mszyce i kiedy tylko mam czas, sprawdzam. To ciekawe że tym małym szkodnikom nie przeszkadza ani zjadanie ostrej papryczki, ani dziwnie pachnących liści pieprzowca:)

Poniżej zdjęcia w całości i zbliżenia:)




Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.