Kaktusy dla początkujących - recenzja

Jak to często bywa książkę tą wypatrzyłam na promocji. Okładka i sama postać książki jakoś niespecjalnie mnie pociągała i właściwie nie bardzo miałam ochotę na jej zakup, pomimo interesującej tematyki, ale cóż... dobrze, że jednak coś we mnie drgnęło i ją wzięłam!



Trzeba przyznać, że Kaktusy dla początkujących grafiką nie czarują czytelnika lub, inaczej ujmując, jest to książka wydana w latach 90 (przynajmniej w oryginalnym, czeskim języku), zatem jest ona wyposażona w pstrokatą okładkę oraz całkiem sympatyczne rysunko-komiksy wewnątrz. Jeśli już jesteśmy przy całokształcie grafiki, to bardzo podobały mi się ryciny poszczególnych rodzajów kaktusów. Cudne!
Okej, skoro już wiemy na czym można zawiesić oko, czas opowiedzieć co nas czeka w środku od strony "kaktusiarskiej". Jest to dość cienka książeczka, jej przeczytanie zajęło mi ledwie pół dnia, bardzo byłam zawiedziona, że to już koniec. Powinna być zdecydowanie dłuższa i obszerniejsza! :)
Lekturka ta jest napisana bardzo prostym, przyjacielskim językiem, gdzie autor zwraca się do nas osobiście i w jakiś sposób przez to czyta się ją bardzo przyjemnie. Docelowo zapewne miała być przeznaczona dla dzieci, jednak myślę, że rzeczywiście jest to doskonały wstęp do kaktusiarstwa dla każdego - starego i młodego!
     Mamy tutaj bardzo fajnie opisane wysiewanie kaktusów oraz dalsze zabiegi pielęgnacyjne siewek, krótkie "instrukcje obsługi" do poszczególnych rodzajów kaktusów - jak zimować, kiedy podlewać, a wszystko opisane bardzo przystępnie i logicznie. Dodatkowo rozpisany mamy tutaj bardzo ładny kalendarz ogrodniczy, czyli co kiedy z kaktusami robić, żeby rosły dobrze i naturalnie.
    Na samym końcu książeczki znajduje się dział z luźnymi historyjkami dotyczącymi kaktusów i sukulentów, listy do redakcji oraz komiksy. Bardzo fajne jako uzupełnienie i zakończenie. Dodatkowo mamy linki do stron internetowych o kaktusach (nie sprawdzałam ich, ale mogą już być nieco przykurzone), skrócony katalog sklepu autora oraz barwne zdjęcia wybranych kwitnących gatunków.
    Przyznam szczerze, że dla mnie, osoby, która była w stanie ususzyć kaktusa (no dobra, robiłam to specjalnie:)) lekturka ta była bardzo przyjemnym wstępem do krainy kaktusów. Ze względu na to, że mam w planach jeszcze kilka kaktusów oprócz opuncji figowych, lektura ta na pewno zachęciła mnie do kolekcjonowania tych kolczastych roślinek. Generalnie polecam!


1 komentarz:

  1. Zgadzam się,
    To sympatyczna broszura, nieco reklamująca "gospodarstwo" autora, które wielokrotnie odwiedzałem i po efektach widać, że wie on o czym pisze. Polecam - początkującym

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.