O Autorce

czerwca 12, 2016
Witam!


Może ciężko uwierzyć, ale jeszcze parę lat temu byłam osobą, którą bardzo denerwowały wszechobecne na parapetach kwiatki, plątające się wszędzie, zwisające liście i zasłaniające widok doniczki. 

Ta wręcz nienawiść sprawiała, że z premedytacją suszyłam każdą kolejną nieszczęsną roślinkę, jaka trafiła na moje okno. Byłam w stanie ususzyć nawet kaktusa:)


Cóż, to było dawno temu. No dobra, nim założyłam Chlorofilowy Dziennik. Ale po co to piszę?

Żeby uświadomić każdego, że z tym nie trzeba się urodzić! Czasem słyszy się określenie zielone palce, czyli że ktoś ma rękę do roślin. Może tak i jest, że ktoś ma większe predyspozycje czy mniejsze, ale to nie jest istotne. 

Ważne jest nastawienie, i myślę (tak jak Jane Goodall), że rośliny wyczuwają to nastawienie. Dlatego trzeba myśleć pozytywnie, nauczyć się cierpliwości i kilku sztuczek ogrodniczych. Pomyśleć o roślinach jak o żywej, świadomej istocie, bo przecież niekiedy można zauważyć pewne złudzenia tej świadomości. Po prostu pomyśleć o nich inaczej niż dotychczas.

 I będzie dobrze, każda roślina wtedy wypełznie z nasiona, żeby z taką osobą się spotkać:)


Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.