Jak się mają granaty pod koniec sezonu?

września 23, 2015
Dzień dobry!

Dziś mały odpoczynek od aloesów, czyli co tam słychać u reszty gromadki. A dzieje się teraz sporo. Niedługo pokażę moje zbiory pieprzowca, ale w kolejce czeka jeszcze wiele roślin, które nawet nie zostały pokazane na zdjęciu, by zaistnieć na Chlorofilowym Dzienniku. Jest tego tyle, że nie wiem, za które roślinki zabiorę się w październiku:)

A tymczasem moje niespodziankowe granaty nieco urosły od ostatniego postu o nich:)


Przez dwa miesiące moje trzy granaty właściwe (Punicum granatum) sporo urosły i zmężniały. Mają teraz około 15-20 centymetrów wysokości, oprócz tego łodyżka zaczyna ładnie drewnieć i ma bardzo ładny wygląd miniaturowego pnia z odchodzącą korą. Granaty stały cały czas na zewnątrz odkąd je przesadziłam do osobnych doniczek, stąd przebarwienia, ale i ich jak już pisałam zmężniały wygląd. 

Upały jakie panowały przez całe lato i umiarkowana susza bardzo im posłużyły. Mam nadzieję, że takie traktowanie od maleńkości pozwoli im szybciej i sprawniej kwitnąć. Jak będzie - zobaczymy. Tymczasem mała fotorelacja jak wyglądają granaciki obecnie.

Ten koleżka dostał bardzo dużo słoneczka:)

Właściwie granaty przypominają mi nieco gujawy pospolite - ta sama barwa liści, łodygi i nowego przyrostu. Granaty mają jednak mniejsze listki i gęściej są rozmieszczone na łodyżce.

Bardzo ładnie widoczne tutaj mamy liścienie i łodyżkę z łuszczącą się "korą".

Granaty właściwe odkryłam w czerwcu, mają więc teraz trzy miesiące. Wydaje mi się, że całkiem nieźle wyrosły. Dodatkowo zauważyłam jeszcze dwie kolejne siewki granatów, z czego jeden przesadziłam, ale ma się marnie, a jeden wciąż przebywa w doniczce z bluszczem, którego zauważyłam całkiem niedawno. Można więc stwierdzić, że jeśli wysiejemy granaty i długo coś się nie pojawia, nie należy się poddawać, bo nasiona mogą wzejść naprawdę po paru miesiącach.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.