Awokado albinos!

października 10, 2015
Dzień dobry!

Aż prosi się, aby napisać "ja to mam szczęście" z awokado. Nie da się ukryć, że lubię te rośliny, a i one chyba mnie lubią, sądząc chociażby po moim pierwszym awokado, które postanowiło zakwitnąć. Tym razem trafił mi się inny biały kruk (i to dosłownie) z kategorii awokado, czyli awokado - albinos!


Słowo wstępu


Pierwszy przypadek bielactwa u awokado udokumentowano w 1917 roku przez amerykańskich hodowców, którzy sugerowali, iż jest to najprawdopodobniej mutacja. Stwierdzono, że pozbawione chlorofilu liście mają podobną strukturę tkanki do białych łusek liści, które pojawiają się u podstawy łodygi siewki.

Kolejnym krokiem do zrozumienia problemu albinizmu u awokado były lata 50 poprzedniego stulecia. Wtedy też dostrzeżono pewną prawidłowość - gdy drzewo-matka było zarażone wirusem ASBV (Avocado SunBlotch Viroid, wirus ten nie ma polskiej nazwy niestety) liczba przypadków siewek o białych liściach zwiększała się. 

Dodatkowo może napiszę, że wirus ten na roślinie macierzystej jest niemal niezauważalny - powoduje jedynie spadek wydajności drzewa, które produkuje mniej owoców. Jeśli choroba jest mocno posunięta widoczne są różne uszkodzenia owoców w postaci żółtych smug. Drzewa zainfekowane ASBV są jednak nosicielami i mogą zarażać inne rośliny.

Awokado-albinos w sierpniu 2015
Awokado-albinos we wrześniu 2015

Kolejne badania i eksperymenty nie potwierdziły jednak hipotezy dotyczącej wirusa. Dostrzeżono jednak, że przypadki albinizmu zdarzały się częściej, gdy owoce zbierane były za wcześnie z drzewa. 



No dobrze, ale skąd wytrzasnąć awokado - albinosa?


Przyznam szczerze, że nie miałam pojęcia, że istnieją takie mutacje, a już na pewno nie szukałam owocu z żółtymi smugami. Być może istotną informacją jest to, że owoc był niedojrzały i twardy, gdy wyciągnęłam nasiono.

Właściwie, to skromnie powiem, że po prostu chciałam wyhodować kolegę, który również chciałby zakwitnąć, aby poeksperymentować na wiosnę z zapylaniem mojego kwitnącego skarbu. Dlatego też wysiałam dwa nasiona, z czego jedno odmówiło wykluwania się, niestety z mojej winy (wysuszyłam biedaka), a drugie dość długo się męczyło, dopóki nie zwróciłam uwagi na kolor liści, które powinny być przecież zielone!
Wykluwający się albinos - już na tym etapie można zauważyć, że jest jakiś nietypowy - łodyżka ma prześliczny czerwony kolor, natomiast liście są mleczne. Dodatkowo zaczęłam się zastanawiać nad tą plamą widoczną na nasionku, być może ma to jakiś związek z pojawieniem się tej mutacji?

W ten sposób zorientowałam, się że coś jest nie tak. Z początku podejrzewałam po prostu roślinę o wytworzenie biało-obrzeżonej wersji (jak je nazywam "variegaty" :)). Jednak, to czego się dowiedziałam jest zdecydowanie gorszą wiadomością, zarówno dla mnie jak i cudownej niespodzianki - albinosa!

Jeśli ktoś ma zamiar zapolować na takie cudo. Cóż - życzę powodzenia, gdyż takie przypadki są naprawdę skrajne. Prędzej Wam zakwitnie roczne awokado, niż znajdziecie nasiono z albinosem:)
Można jednak próbować siewu z twardych owoców, ale nie wiadomo do końca co z tego wyjdzie o ile wyjdzie.

Porównując zdjęcia z poprzedniego miesiąca liście coraz bardziej się zazieleniają, ale zabawnie wygląda liść będący jednocześnie zielony, biały i brzoskwiniowy. Na zdjęciu powyżej nie do końca tego widać niestety. Oprócz tego osobnik ten ma ciemną, puchatą łodyżkę. Dodatkowo widać, że ma zamiar puścić normalną wiązkę liści.

Co dalej z albinosem?


Jest kilka opcji, ale niestety roślina będzie miała pod górę. Dopóki ma składniki odżywcze zmagazynowane w nasionku da sobie radę. Problem zacznie się, gdy zapasy się skończą, gdyż roślina będzie miała zbyt mało chlorofilu, aby się wyżywić i w praktyce czeka ją powolna śmierć z głodu. Smutna perspektywa...



Jednak nie jest powiedziane, że siewka nie ma w ogóle szans na przeżycie. Otóż jest kilka opcji, dzięki którym może przeżyć:

  • Można albinoska zaszczepić na innym awokado. Albo doszczepić mu pęd ze zdrowymi liśćmi pełnymi chlorofilu. Jest to metoda ryzykowna, jako że jeszcze nie szczepiłam niczego, poza tym operacja ta może raczej być nie wykonalna, szczególnie, że zbliża się sezon zimowy, w którym szczepienie to samobójstwo. A raczej zabójstwo.
  • Drugą opcją jest po prostu wytworzenie normalnych liści przez samą sadzonkę. Zdarza się to, co prawda rzadko, ale zdarza. Mój albinos ma już nieco zielone listki, co prawda jedynie w centrum, jednak liczę na to, że roślina jest silna i spróbuje się sama uratować z moją pomocą. Jest to dobra opcja dla lepiej rozwiniętych siewek, i jeśli uda jej się wytworzyć zielone liście, prawdopodobnie przeżyje i straci również swój charakterystyczny wygląd. 



Będę informować Was o stanie albinosa na bieżąco, ale jestem dobrej myśli:)


Źródła:
http://www.avocadosource.com/CAS_Yearbooks/CAS_40_1956/CAS_1956_PG_156-164.pdf

8 komentarzy:

  1. Wow! Zazdroszczę takiego okazu!
    Powodzenia w dalszej uprawie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję!
    Ja spróbowałbym szczepienia i doświetlenia szczepki
    Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki:)

    Na razie ma się całkiem nieźle, ale rozwija się zdecydowanie wolniej niż normalne siewki, które już rozwinęły listki w całości. Jednak listki są zieleńsze, jestem dobrej myśli, nie będę ryzykować szczepienia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że i szczepienie niewiele by pomogło - gdybyś zaszczepiła na nim "normalny", silny pęd, roślina by potraktowała go jako najwydajniejszego w fotosyntezie (bo i tak by było) i 90% substancji odżywczych kierowałaby do niego - reszta albinotycznych pędów byłaby karłowata, albo w ogóle by się nie rozrastała. Natomiast gdybyś zaszczepiła pęd albinotyczny na "normalnym" awokado, to roślina by w niego nie inwestowała - bo i po co, skoro nie dostarcza substancji odżywczych...
    Przykład - przy szczepieniu krajowych roślin owocowych (chociażby czereśni, gruszek) przez pierwszy rok należy usuwać odrosty podkładki (rośliny, na której szczepimy), która chociaż daje mniejsze i mniej smaczne owoce, to jednak rośnie silniej od odmiany szlachetnej (zaszczepionego przez nas zrazu) i pędy podkładki mogłyby go "zagłuszyć". Przy awokado owe pędy albinotyczne również zostałyby szybko zagłuszone.
    Zostają dwie opcje - albo roślina okaże się chimeryczna (czyli będzie wypuszczać i pędy albinotyczne, i zwykłe), albo jakoś da sobie radę jako albinos i będzie rosnąć kilkanaście razy wolniej. Obydwie mało realne na polskie warunki.
    Niemniej życzę powodzenia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny argument za czekaniem na rozwój sytuacji :)

      Usuń
  5. No, no! Faktycznie masz szczęście do awokado :) Życzę maluchowi powodzenia i zielenienia listków. Dobrze, że nasiona mają duży zapas składników odżywczych, może się kolega trochę podszkoli w fotosyntezie, zanim mu się wyczerpią.

    Pozdrawiam

    Marlena

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem, czy wiesz, ale można wyhodować roślinę albinosa tylko trochę w inny sposób. Nasionko należy zamknąć w ciemnym pomieszczeniu, a wtedy trzeba czymś zastąpić fotosyntezę. W tym celu używa się cukru. Poprostu dosypuje się cukier do doniczki. Taka roślina może nawet kwitnąć.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.