Cytryna z nasion

lipca 02, 2015
Dzień dobry!
Dziś moja przygoda z cytrynami (Citrus limon). Nasiona wysiane zostały pod koniec kwietnia, niestety od samego początku były mało żywotne. Z garści nasion wykiełkowały tylko trzy, z czego dwa bardzo dziwnie, jakby chciały wypuścić po dwie łodyżki, ale bez liści. Z tego wszystkiego została mi jedna sztuka, która na szczęście rośnie bardzo ładnie i szybko:)


I jak to po kolei robiłam (szkoda, że nasiona były słabej jakości). Z nasionek ściągnęłam skórkę. Z wyglądu były bardzo podobne do nasion kumkwata, jednak różniły się kolorem, kumkwaty były bardziej zielonkawe. Dalej trafiły do mini-szklarni z torebki strunowej i gazy. Gdy pojawiły się kiełki, przeniosłam nasiona do ziemi.



Dwie siewki zachowywały się, jakby łodyżka się "zatkała" i nie mogła wypuścić liści.

I efekt końcowy, po dwóch miesiącach od siewu:




2 komentarze:

  1. Być może niepotrzebnie ściągnęła pani z nasion skórki .Ja tam nigdy nie manewruję przy nasionach.Uważam,że skoro natura je takimi stworzyła,to i skórka czy twarda łupina ma jakąś funkcję.Albo ochronną albo może pomagającą w kieĺkowaniu ? Może utrzymują wilgoć,żeby nasionko nie przeschło do końca ? W naturze przecież zdarzają się dni,kiedy wierzchnia warstwa gleby trochę przesycha. Czekam cierpliwie i w końcu nawet twarde nasiona kiełkują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sciągnięcie skórki zazwyczaj przyspiesza kiełkowanie, ponieważ woda szybciej dostaje się do zarodka wewnątrz. Oczywiście można ją zostawić, ale wtedy musimy poczekać, aż skórka sama się rozłoży i woda dojdzie do środka. Można też po prostu zerwać kawałeczek, jak kto lubi:)

      Ja po prostu nie lubię czekać:)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.