Cytryna - opis i uprawa

marca 05, 2016
Dzień dobry!

Jako że sezon na cytrusy w pełni, czas ruszyć cytrusowy temat, zaczynając od chyba najpopularniejszego przedstawiciela, czyli cytryny właściwej (Citrus limon). Nie ma chyba osoby, która by nie znała tego cudownie kwaśnego owocu. Kto skusił się na siew nasion znalezionych właśnie wewnątrz tego owocu teraz zapewne chciałby się czegoś dowiedzieć o warunkach uprawy tej sympatycznej roślinki:)
Źródło: plantillustrations.org

Nazewnictwo


W przypadku tej rośliny łatwiej byłoby zacząć od jej pochodzenia, żeby jej nazewnictwo było łatwiej zrozumiałe, ale cóż - spróbuję!

Najwcześniejszy ślad, wskazujący na cytrynę pochodzi z Indii, a dokładnie Indyjskiego sanskrytu, gdzie pojawia się słowo nimbu określającego zapewne wszystkie cytrusy. Indyjska nazwa została przejęta i nieco przekształcona przez Persów, którzy byli sąsiadami Hindusów i zaczęli oni określać cytryny jako limun. 

Brzmi już znajomo, prawda?

Dalej już było z górki - Arabowie mieli dwa określenia - laymun oraz el limun, co w jakiś sposób przeniknęło do kultury rzymskiej i kolejnych narodów. I tak w starofrancuskim figuruje limon, a włoskim limone. Pod tym względem nic się nie zmieniło od wieków.

Z kolei polska nazwa cytryna  pochodzi od słowa citrus, które z kolei używane było już od starożytnego Rzymu, a pochodzi z greki. Jakimś cudem Grecy byli w stanie połączyć skojarzeniowo cytrusy z cedrami, bo właśnie od tego słowa najprawdopodobniej pochodzi nazwa cytryna. Naukowcy szukają połączenia w zapachu - liście cytryny mają mieć zapach podobny jak owoce cedru. Ile w tym prawdy - nie wiadomo:)



Historia


Z historią sytuacja tego gatunku wygląda podobnie jak i z nazwą, jeśli nie bardziej niepewnie. Zdania są podzielone co do tego skąd dokładnie pochodzi cytryna, gdyż genetyczne badania ujawniły, iż jest to mieszaniec najprawdopodobniej limonki (Citrus aurantifolia) z cytronem (Citrus medica), pochodzący z południowo-wschodniej Azji. Istnieje kilka źródeł z Chin opisujących gatunki podobne do cytryn (a należy też pamiętać, że przez tyle lat cytryny też się przecież mogły zmienić).

Jedno jest pewne - starożytni Rzymianie nie znali cytryn, tak jak i nie znali pomarańczy, uprawiali w tamtych czasach jedynie cytrony. W pierwszym i drugim wieku naszej ery handel Cesarstwa Rzymskiego był najbardziej rozwinięty i sięgał bardzo daleko, stąd też niektórzy badacze wysnuwają teorię, że właśnie wtedy dzięki handlowi sięgającemu niemal do Indii, poznano ten gatunek cytrusa, jednak został on po prostu zapomniany aż do średniowiecza. Jednak to tylko hipoteza, którą niejasno potwierdza jedynie mozaika rzymska w Kartaginie do złudzenia przypominająca drzewko cytrynowe z owocami.

Jak było - w obecnych czasach ciężko stwierdzić, jednak oficjalnie Europejczycy poznali cytryny podczas wypraw krzyżowych - to właśnie wtedy, poniekąd dzięki Imperium Arabskiemu. Arabowie znali i uprawiali cytryny już od wieków. Ibn Wahshiyah w swojej książce o rolnictwie z 903 roku wspomina o uprawie właśnie cytryn.

Cytryny, w przeciwieństwie do pomarańczy, nie zrobiły wrażenia na Europejczykach i miały raczej "małe branie". Do basenu morza Śródziemnego docierały dwoma drogami - dzięki Arabom - m.in. do Hiszpanii, Maroka czy Egiptu oraz dzięki krzyżowcom - do Francji czy Włoch.

W XVIII wieku cytrynę opisał Karol Linneusz jako odmianę cytrona. Oczywiście wcześniej gatunek ten wraz Kolumbem dotarł do Ameryki. Znalazł też zastosowanie jako lekarstwo na szkorbut. Dzięki temu cytryny były niezbędnym wyposażeniem każdego statku.



Pochodzenie


Jak już wspomniałam wyżej, ciężko jednoznacznie stwierdzić, skąd dokładnie pochodzi cytryna, dlatego też umownie można stwierdzić, że z Azji południowo-wschodniej, choć najczęściej wskazuje się na Indie lub południowo-wschodnie Chiny, gdzie klimat jest łagodniejszy.




Opis 


Cytryna w naturze jest niskim, wiecznie zielonym drzewem lub krzewem, osiągającym około 5-6 metrów wysokości. Zazwyczaj na gałązkach znajdują się kolce. Liście są owalne, żywo-zielone i błyszczące, z wyraźnym mniej lub bardziej piłkowanym brzegiem. Po roztarciu liście powinny pachnieć w charakterystycznym dla cytryny zapachu, dzięki rozmieszczonym na blaszce liściowej olejkom lotnym. Znajdują się one w tzw lizygenicznych zbiornikach wydzielin, i bardzo łatwo dostrzec je na liściu - to te małe kropeczki na liściach:)

Kwiaty cytryny mają barwę białą, jednak gdy znajdują się jeszcze w pączkach mają barwę czerwonawo-fioletowawą lub kremową. Pojawiają się wiosną lub wczesnym latem i w zależności od odmiany kwitną raz lub nawet do czterech razy w roku.

Przepięknie pachną! Jest to bardzo intensywny zapach, mi osobiście przypominający zapach zbliżony do jaśminu. Są one średniej wielkości - około 2 cm średnicy. Zwykle kwiaty zebrane są dość blisko siebie. Na kwiaty w zależności od warunków trzeba czekać od 5 do nawet 25 lat od wysiania. W warunkach domowych oczywiście trzeba wziąć poprawkę na niezbyt naturalne środowisko, co może sprawić, że roślina taka nie zakwitnie nigdy.

Owoc, czyli żółciutka cytryna, z botanicznego punktu widzenia jest jagodą:)

Dojrzewanie cytryn jest dość czasochłonne - może trwać od 6 do 9 miesięcy. Owoce zbierane są głównie zimą, przed kolejnym kwitnieniem. Dojrzewają one jednak w różnym czasie, dlatego zwykle są dostępne na rynku bez problemu. Mogą też być przechowywane nawet do 8 tygodni w chłodniach i dopiero po tym czasie trafić do sklepu.


Uprawa


Cytryna należy na szczęście do bardziej odpornej grupy cytrusów. Myślę, że jeśli ktoś jeszcze nie zaczął swojej przygody z cytrusami, to właśnie cytryny powinny być pierwszymi roślinkami z tej rodziny, od których powinien zacząć!

Cytrynę uprawianą w doniczce najlepiej ustawić w miejscu jasnym, ale nie na bezpośrednim, ostrym słońcu. Myślę, że lekki półcień też będzie dobry dla tej rośliny. Na zimę dobrze jest zapewnić roślinie odpoczynek, dlatego najlepiej zapewnić jej kolejne stanowisko zimowe, czyli takie gdzie będzie również w miarę jasno i nieco chłodniej. Optymalna temperatura na zimowanie to około 10 stopni. Roślina już przy -2 stopniach zaczyna zrzucać kwiaty i owoce, czego oczywiście nie chcemy, dlatego musi to być koniecznie temperatura powyżej zera. Podczas zimowiska ograniczamy podlewanie.

Kolejną istotną kwestią w uprawie roślin cytrusowych jest odpowiednie podłoże - jaka ziemia jest najlepsza dla cytryny? Przede wszystkim powinno to być podłoże o odczynie lekko kwaśnym (5,5-6,5 pH). Oprócz tego powinno być ono raczej lekkie, żeby korzenie mogły swobodnie oddychać. Żeby zapewnić takie podłoże można zakupić ziemię dla roślin wrzosowatych (4,5-5,0 pH) i wymieszać z ziemią uniwersalną.

Nawożenie stosujemy jedynie w sezonie wegetacyjnym - od marca do września. Zimą roślina oczywiście odpoczywa. Najlepszym nawozem oczywiście będzie nawóz do cytrusów. Jeśli jednak chcemy poprawić nieco pH, można spróbować raz na jakiś czas podlać nawozem do rododendronów.

Cytrynę podlewamy gdy ziemia przeschnie - nie można przelać rośliny lub co gorsza doprowadzić do stania rośliny w wodzie. Może to doprowadzić do gnicia korzeni i w rezultacie mocno osłabić lub nawet zabić roślinkę. Bardziej intensywnie należy podlewać cytrusa wczesnym latem, gdyż wtedy roślina ma okres najdynamiczniejszego rozwoju. Umiejętne podlewanie może zwiększyć szansę na zakwitnięcie "dzikusa" wysianego z nasionka, ale i roślin odmianowych. Oczywiście podlewamy wodą odstaną.


Źródła:
http://websites.lib.ucr.edu/agnic/webber/Vol1/Chapter1.htm
http://www.britannica.com/plant/lemon
https://www.hort.purdue.edu/newcrop/morton/lemon.html

2 komentarze:

  1. Za jakiś miesiąc lub dwa chce przesadzić moją mandarynkę do czegoś większego i właśnie czytałem dość sporo o podłożach i wyczytałem, że cytrusy preferują podłoże kwaśne. Stwierdziłem, że ziemia uniwersalna z torfem, odrobina kory i perlitem sprawdzą się świetnie. A Ty swoje w czym trzymasz?

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy trzymam je - o ile dobrze pamiętam - w ziemi dla iglaków (kwaśnej) zmieszanej ze zwykłą. Radzą sobie nieźle, przynajmniej cytryna i mandarynki. Kumkwaty muszę przesadzić do porządniejszej, bo zaczynają wybrzydzać. Także myślę, że akurat mandarynka nie jest aż tak bardzo wybredna i poradzi sobie w mieszance "pi razy drzwi":)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.