Aloes ościsty - opis i uprawa

Dzień dobry!

Dziś kolejny aloes, tym razem z tych niepozornych, czyli aloes ościsty (Aloe aristata). Gatunek ten często jest mylony z haworsjami, sama miałam ten problem jak sprawdzić czy to aloes ościsty czy też haworsja, dlatego postaram się tą kwestię jakoś sensownie wytłumaczyć, żeby już nie było wątpliwości:)

Oprócz tego standardowa dawka ciekawostek i informacji na temat tego aloesiku, no i oczywiście opis i uprawa!


Nazewnictwo


Przypomnijmy sobie skąd wzięło się słowo aloe. Otóż najprawdopodobniej pochodzi ono od greckiego słowa alsos oznaczającego gorzki, co miało odnosić się do gorzkiego smaku soku z liści. Z kolei greckie alsos pochodzi od arabskiego alloeh (w końcu Arabowie najpewniej znali wcześniej od Greków aloesy) lub hebrajskiego allal.

Aristata pochodzi z łacińskiego słowa oznaczającego wąsaty, co odnosi się do zaostrzonego końca liści, które faktycznie przypominają nieco wąsy. Lokalnie na terenie występowania aloes ten nazywany jest Serelei (w języku sotho oznacza to coś śliskiego) oraz Langnaaldaalwyn (w języku afrikaans bardzo ładnie oznacza koronkowy aloes).



Historia 


Niestety na temat historii i odkrywania tego aloesu jest bardzo mało informacji, jednak z całą pewnością można powiedzieć kto ochrzcił aloes ościsty dla nauki! Gatunek opisał brytyjski botanik Adrian Hardy Haworth w 1825 roku. To od jego nazwiska pochodzi miano rodzaju haworsja, nic więc dziwnego, że zainteresował się także gatunkiem tak podobnym do roślin nazwanych od jego nazwiska.

Pochodzenie


Aloes ościsty pochodzi oczywiście z Afryki, a dokładnie z terenów znajdujących się na samych południu kontynentu - Republiki Południowej Afryki i Lesotho. Jest to gatunek, który radzi sobie w bardzo zróżnicowanych warunkach klimatycznych. Występuje tam dość powszechnie, zwykle na piaszczystych równinach i suchych trawiastych zboczach, jednak rośnie także na zimnych stokach i w zacienionych dolinach KwaZulu-Natal.

Aloe aristata w naturze spotkać można także w Górach Smoczych, gdzie występuje klimat zbliżony do śródziemnomorskiego. Jest tam nieco wilgotniej, ale nadal panują ciężkie warunki dla roślin. Aloes ościsty bardzo dobrze radzi sobie z "mokrą" i chłodną pogodą panującą w górach, gdyż podłoże sprawia, że woda błyskawiczni spływa dalej.


Opis


Aloes ościsty jest dość niskim, wręcz karłowatym sukulentem z tej rodziny.  Dorasta do 25-30 centymetrów wysokości. Tworzy rozety, głównie rozrastając się na boki kolejnymi odrostami. Liście ciemnej barwy, nakrapiane w jasne plamki, o ząbkowanych brzegach. Cechą charakterystyczną jest specyficznie zakończenie listków - są one podłużne i przypominają mi nieco frędzle:)

Kwiatostan może osiągać nawet 70 centymetrów wysokości (choć w uprawie doniczkowej zwykle nie są wyższe niż 40 cm) i może składać się nawet z 30 drobnych żółto-pomarańczowych lub różowych kwiatów. W naturze aloes ten kwitnie w okolicach listopada, jednak w polskich warunkach zdarza się to zwykle na miesiące letnie. Kwitnie dość łatwo, jeśli przeszedł okres spoczynku w zimie.


Jak odróżnić aloes ościsty od haworsji?


To proste! Wystarczy pamiętać o kilku charakterystycznych cechach aloesu ościstego i będzie nam łatwiej. Po pierwsze posiada on drobne kolce na brzegach liści, co jest cechą wspólną dla aloesów. Kolejną rzeczą jest zakończenie liści. Haworsja ma krótkie zakończenie, natomiast Aloe aristata liście ma tak jakby lekko wydłużone.
Aloe aristata
Haworsja





















Oprócz tego nieco różnią się sposobem nakrapiania, osobiście wydaje mi się, że haworsje są bardzo regularnie kropkowane (wręcz paskowane), coś jak aloes tygrysi, oraz kształtem, jednak widać to dopiero gdy zerwie się liście. Żeby było Wam łatwiej wrzucam kilka zdjęć do porównania:)
Z lewej liść aloesu ościstego (Aloe aristata), natomiast z prawej haworsji.

Z lewej liść aloesu ościstego (Aloe aristata), natomiast z prawej haworsji.


Uprawa


Pielęgnacja aloesu ościstego wygląda niemal tak samo jak uprawa każdego innego aloesu, jednak jest on nieco bardziej odporny na błędy początkujących miłośników sukulentów, takich jak przelanie i nieodpowiednia gleba.

Uprawiając aloes ościsty przede wszystkim należy pamiętać o tym, że roślina lubi dużo słońca, zatem szukamy jasnego stanowiska. Na zbyt mocnym słońcu listki mogą nieco zmienić barwę na brunatną. Latem można wystawić doniczkę na zewnątrz, pamiętając jednak, by ochronić aloes przed deszczem i nadmiarem wody. Różnice temperatur panujące poza domem z pewnością wpłyną pozytywnie na kwitnienie:)

Kolejną ważną rzeczą w uprawie jest podłoże - powinno być lekkie i przepuszczalne, dodajemy więc piasek, żwir czy keramzyt do ziemi do kaktusów dostępnej w sklepie ogrodniczym (lub tutaj!). Wiadomo, roślina da sobie radę nawet w zwykłej ziemi uniwersalnej, ale z całą pewnością będzie lepiej się czuć w specjalnej mieszance.

Podlewamy aloes ościsty gdy podłoże wyraźnie wyschnie. W sezonie wegetacyjnym na pewno nie zaszkodzi delikatnie nawozić nawozem do kaktusów, raz w miesiącu będzie odpowiednią dawką. Oprócz tego roślina ta nie wymaga szczególnych zabiegów pielęgnacyjnych. Można co jakiś czas rozsadzać "dzieci", czyli odrosty, żeby w doniczce nie było aloesowi za ciasno.

Jeśli chcemy zainicjować kwitnienie ważną rzeczą jest odpowiednie zimowanie aloesu. Należy wtedy przestawić doniczkę z naszym sukulentem na stanowisko jasne, ale chłodne. Odpowiednia temperatura to około 10-15 stopni. Podczas zimowania ograniczamy także podlewanie i nie nawozimy. Bez zimowania najprawdopodobniej aloes nie będzie miał ochoty na kwitnienie.


Powodzenia w uprawie, piszcie jak Wam idzie! A jeśli szukacie czegoś o tym, które aloesy można stosować i jak, zapraszam do posta o stosowaniu aloesów :)

9 komentarzy:

  1. Bardzo dziękuję za rzeczowy opis. Dzięki Tobie upewniłam się że moja roślinka jest aloesem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. super post, od kilku miesięcy zastanawiałam się co mam i dzięki tobie upewniłam się, że tak jak podejrzewałam, aloes. zdjęcia z porównaniem liści bardzo ułatwiają sprawę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bla bla bla, czemu nie ma ani słowa co dalej po kwitnieniu? jakimś cudem jeden z tych "dzwoneczków" nie opadł jak reszta ale podniósł się do góry i rośnie taka zielona kulka, co z tym zrobić? to nasiono czy owoc z nasionami?

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje, najwidoczniej aloes został jakimś cudem zapylony, to raczej nie zdarza się często. Jeśli chcesz wysiać nasiona, najlepiej poczekać aż torebeczka dojrzeje (ale najlepiej zebrać nieco wcześniej, gdy będzie już słomkowego koloru, żeby nasiona nie rozsypały się same), jeśli nie, to możesz zostawić ją w spokoju, a gdy wszystko zaschnie uciąć:)

    OdpowiedzUsuń
  5. O zapylenie podejrzewam firankę, bo kwiat okazał się sensacją i był regularnie nią trącany właśnie od tej strony ;P teraz z kulki zrobił się strąk, ok. 5mm szerokości i 3cm długości, ale wciąż zielony..

    OdpowiedzUsuń
  6. W sumie jeśli chcesz to mogę gdzieś wrzucić fotki, dać tu linka (o ile można bo nie mam pojęcia czy są blokowane w komentarzach), łącznie z aktualnym zdjęciem (pod strąkiem mam papierowy kołnierz na nasiona, jak dla psa żeby nie gryzł rany ;) ), to mogłabyś uzupełnić nieco informacje, ciężko cokolwiek w necie znaleźć a przez 18 lat nie potrzebowałem takiej wiedzy, dopiero po tylu latach zakwitł i od razu zakazany owoc (zakazany bo zakazałem się zbliżać ;P )

    OdpowiedzUsuń
  7. Proponuję kontakt mailowy: chlorofilowy.dziennik@gmail.com

    Informację uzupełnię, ciekawa informacja że jednak w domowych warunkach takie rzeczy się zdarzają. Rzeczywiście o owocach aloesu ościstego jest niewiele w internecie:(

    OdpowiedzUsuń
  8. dostałam kilka małych zaszczepek od babci, hodowałam pięknie u siebie dopóki sąsiadka nie przyszła i nie dotknęła ich i zaczęły mi nagle padać. zostało mi 2 sadzonki, wsadziłam do doniczki przywiozłam do chłopaka i jestem z nich bardzo dumną posiadaczką, bo piękniejsze nie mogą być :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak wrócę do domu to zacznę porównywać co ja hoduję w domu :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.