Dzień dobry!
Jak może wiecie byłam przez ostatnie 10 miesięcy w Chinach. Jest tam wiele ciekawych roślin w parkach i przy ulicach, a w sklepach owoców.
Ostatnio rozpoczął się sezon na liczi (Litchi chinensis) i już nie mogłam się powstrzymać przed wysiewem:)
Wiem, że tym tematem już się kiedyś zajmowałam, ale liczi uprawiane z nasionka w swoim rodzimym kraju również wydaje się ciekawe, i jak się okazuje nieco inne niż w Polsce! Zaraz Wam pokażę o co mi chodzi:)
Liczi chińskie - co to za roślina?
Liczi chińskie (Litchi chinensis) to zimozielone drzewo tropikalne pochodzące z południowych Chin. Dorasta do 10–15 m wysokości i ma charakterystyczne ciemnozielone, błyszczące liście. Kwiaty liczi są drobne, kremowe, zebrane w kwiatostany, a owoce dojrzewają w czerwonej, chropowatej skórce.
Liczi w Chinach a liczi w Polsce - różnice
Pierwszą rzeczą, istotną w tej kwestii jest niesamowita różnica między owocami liczi w Chinach, a tych sprzedawanych u nas w Polsce. Wydawać by się mogło, że w sumie to te same owoce, co w tym takiego sensacyjnego. A jednak różnica jest spora, niemal tak jak z bananami w Polsce a tymi, które dojrzewają spokojnie w swoim kraju. Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi:)
No dobrze, więc czym się różnią nasze liczi od tych chińskich?
- Przede wszystkim rozmiar - chińskie owoce są minimalnie większe, można by powiedzieć, że są rozmiarów śliwki, podczas gdy te polskie wielkości mirabelki:)
- Analogicznie jest z nasionami wewnątrz - są odpowiednio większe.
- Barwa - liczi w Chinach sprzedawane są na świeżo, niekiedy jeszcze z kawałkami gałązek, ozdobione liśćmi. Dzięki temu są jeszcze nie przejrzałe i kolor skórki jest taki jak na zdjęciu powyżej. Oczywiście u nas też się takie trafiają, ale rzadziej.
- Smak obu jest mniej więcej zbliżony. Chińskie są bardzo słodkie i soczyste. Ciężko je obrać, tak aby się nie ubrudzić przy okazji.
Owoce, które kupiłam w Polsce, i z których wysiałam moje pierwsze liczi możecie zobaczyć w tym poście: Liczi - owoce.
| Siewka liczi wysianego w Chinach. |
Jak sadzić liczi z nasiona?
Ze względu na ograniczone możliwości (nie tak łatwo zdobyć tutaj ziemię i doniczki:)) wysiałam tylko dwa nasiona. Jeśli siewem można to tak nazwać, bo po prostu wsadziłam je do jakiejś starej (i jedynej właściwie) doniczki. Nasiona wypuściły korzonek szybko, już po paru dniach było widać, że coś tam się dzieje. Po dwóch tygodniach roślinki wypuszczały już łodyżki, a po trzech miały już pięknie rozwinięte pierwsze liście.
Wracając z Chin na parapecie zastałam roczne liczi, które było rozmiarów tych, które wysiałam zaledwie miesiąc przed powrotem w Chinach. I teraz pytanie, czy jest to kwestia klimatu, który różni się diametralnie, czy też chodzi nasiono i owoc, które są większe, dzięki czemu mają więcej składników, by ruszyć z kopyta. A może jedno i drugie?
W każdym razie, taka ciekawostka botaniczna:)
Podsumowując Jak sadzić liczi z nasiona – krok po kroku
- Wyjmij nasiono od razu po zjedzeniu owocu (nie susz go, gdyż nasiona łatwo tracą żywotność).
- Posadź w lekkiej, przepuszczalnej ziemi.
- Utrzymuj stałą wilgotność (nie zalewaj bo nasionko się "utopi" :)).
- Zapewnij ciepło i jasne stanowisko.
Warto wiedzieć: drzewa liczi wyhodowane z nasion bardzo rzadko owocują w warunkach domowych i potrzebują wielu lat wzrostu by zakwitnąć. Liczi jest jednak dość wrażliwe w uprawie doniczkowej.
![]() |
| Liczi chińskie z nasionka po miesiącu od siewu do pojemnika |
Co o tym sądzicie? A może próbował ktoś jeszcze innych liczi?
Podzielcie się się tym w komentarzach! :)


Pestka ze swieżego liczi kuełkuje faktycznie bardzo szybko. Mi wykiełkowały w 2 tygodnie. Roślina rośnie bardzo wolno, gubi liście, liście brązowueją niewiadomo czemu, myślę że wrażliwa na spadki temperatury i oparza się na bezpośrednim słońcu- w mojej obserwacji właśnie liczi, karambola i flaszowce lubią jednak światło rozproszone. W mojej ocenie trudna w uprawie w Polsce
OdpowiedzUsuńOj tak, liczi i karambola są szczególnie wrażliwe praktycznie na wszystko i rzeczywiście bez szklarnianych warunków ich życie jest dość krótkie :< Flaszowce o dziwo dają radę, bo one tak marnie rosną również w swoim klimacie :)
Usuń