Dzień dobry!
Pogoda wakacyjna sprzyja moim kaktusom, szczególnie moim żółtym dragonfruitom (Hylocereus megalanthus), które pomijając wypuszczanie wielu pędów, pogrubiły też co poniektóre z nich. Gdy się im przyjrzałam, zauważyłam ciekawie wyrastające korzonki z pędów. Oczywiście nie mogłam się powstrzymać przed wrzuceniem tej ciekawostki na bloga, mimo że w planach miałam na ten miesiąc inne rośliny:)
Korzenie na zdjęciu wyrastające prosto ze środka łodyżki to korzenie powietrzne, takie jak spotykamy na przykład u bardziej znanej monstery, czy u wanilii. Są to właściwie korzenie pomocnicze dla tych właściwych - mogą pobierać z powietrza wilgoć, a w razie złamania roślina szybciej przystosuje się i ukorzeni, zamiast zaschnąć. Zapewne w przypadku tego kaktusa pomaga także zahaczyć się o coś i piąć w górę w naturze.
Wspaniały wynalazek tropikalnych pnączy!
Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się, że korzenie te rosną w ogóle u pitaji, a już szczególnie w tak nietypowy sposób. Ogólnie części kaktusa, które miały styczność z ziemią w sąsiednich doniczek bardzo łatwo się ukorzeniały, ale korzenie pojawiały się w innym miejscu - przy igłach.